czwartek, 12 maja 2016

Warsztaty ziołowe w przedszkolu

Dziś Ziołowy Smak Zdrowia wyruszył na warsztaty ziołowe do przedszkola nr 2 w Puławach.



  Najstarsza grupa przedszkolaków słucha opowieści o soli i lawendzie.



Najstarsza grupa własnoręcznie przygotowywała prezent dla mamy z okazji zbliżającego się Dnia Matki - ziołową sól warstwową z kwiatami lawendy. 
Dzieci wysłuchały najpierw informacji o składnikach wspaniałego kosmetyku. Rozmawialiśmy o soli himalajskiej, morskiej i kuchennej. Młodzi zielarze wykazali się znajomością tematu- Himalaje to góry, w morzu jest słona woda a sól kuchenną najlepiej kupić w Biedronce :)
O lawendzie też wiedziały dosyć dużo- to jest roślina, może rosnąć w doniczce i w ogródku, ma fioletowe kwiatki, jest ładna, mocno pachnie, odstrasza mole. Mole książkowe?-zapytała jedna z dziewczynek. Nie, na mole książkowe działa relaksująco i odprężająco.

Oto skład naszego kosmetyku ziołowego:
- sól himalajska gruboziarnista
- sól himalajska drobna
- sól morska gruboziarnista
- sól kuchenna drobna
- suszone kwiaty lawendy
- naturalny olejek eteryczny lawendowy




Wszystkie składniki dzieci wsypywały warstwami do słoiczków. Na koniec prowadząca skropiła kosmetyk olejkiem lawendowym i słoiczki zostały zamknięte. Potem już tylko dekoracja. Etykietka i wstążeczka w kolorze lawendy.




Czy mamie przyda się taki prezent?
Taaak!
Jeśli mama będzie zmęczona to może sobie zrobić kąpiel relaksacyjną w wannie.(Trzeba tylko pamiętać, żeby sól wsypać do woreczka bo suszone kwiatki mogą zatkać odpływ.)
Mama może też wymoczyć sobie zmęczone i obolałe stopy w kąpieli z ziołową solą- po prostu w misce.




Sól himalajska w postaci kąpieli i okładów pielęgnuje i nawilża skórę, pomaga zwalczyć cellulit, poprawia jędrność skóry, a także działa leczniczo na trądzik, grzybicę, łuszczycę i inne schorzenia skórne. Stosuje się je w celach regeneracyjnych mięśni po długim wysiłku. Doskonale eliminują uciążliwe i przewlekłe objawy przeziębienia. Są naturalnym eliksirem dla skóry. Systematyczne kąpiele solankowe odmładzają i rozjaśniają skórę.
Lawenda  jest ceniona ze względu na swoje właściwości relaksujące. Kąpiel w wodzie z lawendą uspakaja zarówno ciało jak i umysł, przywraca równowagę organizmowi i łagodzi skutki stresu. 
Olejki eteryczne lawendy rozluźniają mięśnie całego ciała i wywołują stan relaksu. Kąpiele z dodatkiem lawendy polecane są osobom znerwicowanym oraz  cierpiącym na zaburzenia na tle nerwowym- przewlekłe bóle głowy, migreny czy  palpitacje.
Olejek lawendowy ma właściwości równoważące stan emocjonalny, podnoszące na duchu i poprawiające humor, szczególnie polecany jest osobą zmagającymi się z chandrą czy depresją. Dodatkowym zaletą kąpieli lawendowych jest fakt, że wpływają kojąco na układ nerwowy, przez co świetnie przygotowują organizm do snu. Czas kąpieli nie powinien przekraczać trzydziestu minut. Wskazana temperatura wody to 37 Stopni Celsjusza.

Jesteście producentami kosmetyków ziołowych!
Gratuluję pierwszego produktu!!


 Wspaniałe dzieci zrobiły wspaniałe prezenty dla swoich najwspanialszych mam.


Ja też jestem mamą i uwierzcie....żaden najdroższy nawet prezent kupiony w sklepie nie jest dla matki tyle wart, co drobiazg wykonany własnoręcznie przez pociechę.
Miłego Dnia Matki życzy Ziołowy Smak Zdrowia :)

wtorek, 10 maja 2016

Sosnowe szaleństwa w MOS

Wczoraj Ziołowy Smak Zdrowia wybrał się do lasu na "sosnobranie".
Mam takie szczęście, że zbieram zioła w prywatnym lesie mojej sąsiadki.
Nie muszę się bać leśniczego:)
Jednak pewne zasady zbioru obowiązują wszędzie.
Nie zbieramy na zapas- tylko tyle ile trzeba. Nie obrywamy do gołego drzewek z tegorocznych przyrostów. Nigdy, ale to nigdy nie zrywamy pędów szczytowych. Oczywiście nie zbieramy przy torach kolejowych i ulicach ani z miejsc gdzie często wyprowadzane są pieski :) Pamiętamy też, że w lesie są liski i inne zwierzątka, które podobnie jak pieski...wiemy co....więc zbieramy nasz surowiec z gałęzi położonych powyżej 70 cm od ziemi.


Co możemy zbierać?  Co możemy wykorzystać?
-tegoroczne pędy,
-kwiatostany męskie
-młode szyszeczki



Co możemy zrobić z tych skarbów?
-syrop,
-słodką przekąskę- np. w czekoladzie, w miodzie, w cieście naleśnikowym
-inne specyfiki - dla dorosłych:)

 Możemy też schrupać bez żadnych dodatków- jak Radek.
Ten niczego nie boi się spróbować....

Młodsi jednak wolą łakocie.
No to sobie sami przyrządzą "sosnery" w czekoladzie.


Najpierw rozpuszczają czekoladę w kąpieli wodnej. Potem rozpuszczoną czekoladą polewają ładnie ułożone kwiatostany i szyszeczki.


Pędy najlepiej maczać w rozpuszczonej czekoladzie i zjadać na bieżąco póki jeszcze ciepła. Mniam......nawet nasze panie kucharki zajadają delikatesy!


Super...chyba zostanę kucharzem :) Takim z sosnowym posmakiem:)


Ja też będę kucharzem. To fajny zawód:)


A to pierwsze dzieło kucharskie. I to jakie!!!! 
"Sosnersy" w czekoladzie. Ktoś już jadł?
Polecamy.
Zaskoczysz każdego!


Na pierwszy ogień poszła Pani Karolina. Ostrożnie ale odważnie. Zasmakowała.....


Hmmmmm......może się przekona do nietypowych przekąsek?


Znaleźli się inni chętni do połasuchowania.
Kurcze...co tam jest w środku?
dooobre....


No i ktoś musiał powyjadać resztki.
Palce lizać!


Pomysł na "sosnersy" zaczerpnęłam od Herbiness.

Wielu pomysłów na nietypowe dania życzy Ziołowy Smak Zdrowia.







Fiołki i strefy klimatyczne

Kocham fiołki!!!!!
Zawsze tak było.
Od kiedy pamiętam...

Kiedy byłam mała robiłam bukieciki z fiołków a mama sprzedawała je na rynku.
Miałam swój mały ogródeczek z wiosennymi kwiatami.
Pielęgnowałam je, śpiewałam im, pisałam wierszyki....
Nasz dom otoczony był sadem a na trawie rozpościerały się kobierce z fiołków.
Pięknie...
Jak miło powrócić myślami w tamte czasy. W czasy mojego beztroskiego dzieciństwa.

Od kilku lat usiłuję zrobić coś z fiołków. Myślałam raczej o czymś kulinarnym- syrop, kwiaty kandyzowane albo coś takiego. Niestety z roku na rok czas kwitnienia moich ulubionych kwiatków spędzam z dala od mojego rodzinnego domu i od łanów kwitnących fiołków.



Dopiero w tym roku udało się wstrzelić w TEN CZAS.
Jakież było moje rozczarowanie... gdy okazało się, że moje łany skurczyły się tak bardzo, iż pozostało tylko kilka kępek kwiatków. Zebrałam je wszystkie co do jednego. Tak, jak widzicie na zdjęciach- wystarczyło na odrobinę syropu.
Przepis znaleziony oczywiście na jednym z blogów http://pinkcake.blox.pl/2014/03/Syrop-z-fiolka-wonnego.html


Na szczęście Polska, choć nie jest wielkim krajem, ma swoje strefy klimatyczne. Udałam się kilkaset kilometrów na północ i dzięki temu uzupełniłam moje zbiory fiołków w innym miejscu kraju.
Super!
Zrobiłam tym razem gliceryd oraz ocet do kosmetyków.



Fiołki mają swoje zastosowanie w fitoterapii. Informacje na ten temat znajdziecie u dr Różańskiego. http://rozanski.li/193/wycieczka-wiosenna-i-fiolek-wonny-viola-odorata-l/
Niedługo zrobię serię kosmetyków na bazie fiołków. Już nie mogę się doczekać. 
Równie pachnących zabaw z kwiatami życzy Ziołowy Smak Zdrowia :)


poniedziałek, 9 maja 2016

Mniszek

Miałam nie pisać o mniszku lekarskim. Ale jakoś tak wyszło, że moja szefowa mnie natchnęła.
Przysłała mi kilka fotek i informację, iż mama robiła z mleczy syrop na gardło.


 fot. J. Gielecka - mlecze ze Śniadówki


 fot. J Gielecka

Ja również każdego roku robiłam syrop, czy też miodek z mniszka lekarskiego. 
Dwa lata temu zaczęłam się zastanawiać ...co właściwie dobrego pozostaje w wygotowanym wywarze, zagęszczonym i słodkim jak ulepek... Hmmm... Wydaje mi się, że podczas tradycyjnego "gotowania" mającego na celu zagęszczenie syropu tracimy wszystkie albo prawie wszystkie wartości. Pozostaje nam tylko walor smakowy i zadowolenie, że mamy coś "zdrowego", "ziołowego"....
Od tamtej pory nie zagęszczam już mojego syropu. Staram się, by proces przygotowania trwał jak najkrócej. więc nie ma konsystencji miodku. Ponadto robię też syrop według Prof. Ożarowskiego- ten na pewno zawiera wszystkie cenne substancje. 
Co jeszcze robię? 
Wino mniszkowe i ocet.
A w tym roku dzięki Krysi z Niezłego Ziółka poznałam nowy fantastyczny smak- marynowane pączki mniszka. Oczywiście zrobiłam kilka słoiczków. 
Tak, na próbę....

Żeby przygotować syrop- zrywam całe kwiatki i rozsypuję je na białym materiale lub papierze.

Po co?
A właśnie po to żeby takie robaczki, jak poniżej na zdjęciu mogły sobie spokojnie poszukać nowego domu.


Na wino i syrop wg. Prof. Ożarowskiego idę na łąkę z nożyczkami i obcinam same płatki. Tak podpowiedziała Klaudyna z Ziołowego Zakątka.http://klaudynahebda.pl/syrop-mniszka-lekarskiego/?utm_campaign=shareaholic&utm_medium=facebook&utm_source=socialnetwork 
Bardzo ważne jest gdzie zbieramy nasze "mleczyki". Ja na szczęście mam dostęp do łąki, która nie jest sztucznie nawożona ani niczym pryskana. co więcej - w okolicy sąsiedzi również nie stosują chemii.

Poniżej widzicie macerujące się płatki, z których powstanie pyszne (mam nadzieję) wino.


A to - jak wspomniałam nowy smak, jaki poznałam u Krysi w Ustrzykach Dolnych- marynowane pączki mniszka. 
Czy wyszły mi tak samo smaczne? Nie wiem. Na razie podziwiam- jak fajnie wyglądają w słoiczkach.
Niektóre paczki trochę mi rozkwitły podczas obróbki:)








czwartek, 5 maja 2016

Takie cuda są w parku

Jak już wspominałam, kontuzjowana i rozeźlona siedzę na zwolnieniu. Aż tu nagle moja szefowa przysyła mi taką oto informacje: "takie cuda są w Parku ... Ty pewnie wiesz do czego je można użyć:) "
I zamieszcza 3 przepiękne foty. Oto one.
Autor zdjęć: J. Gielecka





Tak...znam te cudeńka. To takie kwiatki dla kobiet. Ale nie tylko.
Tak pisze o nich dr Różański:
"Jasnota biała – występuje pospolicie w naszym kraju. Rośnie w sadach, na przychaciach, w lasach śródpolnych i o glebach bogatych w azot, przy kompostach. Surowcem jest ziele i kwiat – Herba et Flos Lamii albi, przy czym dzisiaj omówię tylko kwiat. Kwiaty należy zbierać w czasie kwitnienia, suszyć w cieniu, w przewiewnym miejscu. Przechowywać w ciemnym miejscu, w szczelnych słojach. Jasnota należy do rodziny Lamiaceae = Labiatae
Działanie: ściągające, przeciwkrwotoczne, wyraźnie przeciwzapalne, fungistatyczne, antybakteryjne, przeciwwysiękowe, żółciopędne, ochronne na miąższ wątroby, rozkurczowe, metaboliczne.
Wskazania (doustnie): nieżyty układu oddechowego i pokarmowego, białe upławy, bolesne miesiączkowanie, nadmierne krwawienia miesiączkowe; zaburzenia przemiany materii; przewlekłe choroby skóry na tle metabolicznym; kruchość naczyń krwionośnych; hemoroidy; niewydolność i uszkodzenie wątroby. Sałatki z młodych liści i wierzchołków z oliwą – do kuracji witaminizujących, wzmacniających, mineralizujących i oczyszczających wątrobę oraz skórę."
Resztę informacji znajdziecie klikajac w link
http://rozanski.li/1282/kwiat-jasnoty-bialej-flos-lamii-albi-w-fitoterapii/
Kolejne zdjęcie to gajowiec żółty"Gajowiec żółty jest cenną rośliną leczniczą o działaniu wykrztuśnym, przeciwskurczowym, łagodzącym kaszel i przeciwzapalnym. Był stosowany w medycynie ludowej w leczeniu nieżytów układu oddechowego oraz niektórych chorób ginekologicznych (Niemcy, Austria, Szwajcaria, Bułgaria, dawna Jugosławia), podobnie jak jasnota biała – Lamium album Linne, jasnota różowa – Lamium amplexicaule L., czy purpurowa – Lamium purpureum Linne. Roślina pospolita w lasach na niżu i w górach, ponadto sprzedawana czasem w sklepach ogrodniczych jako roślina okrywowa cieniolubna. Roślina krótko żyje, należy do aspektu wiosennego. Po przekwitnięciu i wydaniu owoców nadziemna część gajowca żółknie i zamiera.Surowcem jest kwitnące ziele gajowca żółtego  Herba Lamii galeobdoloni, które można suszyć w temperaturze do 35 stopni Celsjusza lub stosować w stanie świeżym do sporządzenia intraktu lub nalewki. Surowiec jest zbierany od kwietnia do maja.Działanie lecznicze: wyraźnie przeciwzapalne na skórę, błony śluzowe i narządy wewnętrzne; ochronne na miąższ wątroby i nerki, przeciwreumatyczne, słabo przeciwbólowe. Reguluje miesiączkowanie i usuwa stany zapalne narządów rozrodczych oraz układu moczowego. Tłumi reakcje autoimmunologiczne (autoagresję immunologiczną). Może być polecany w leczeniu reumatyzmu, dny moczanowej, wirusowego zapalenia wątroby, niewydolności wątroby. Przydatny niezmiernie w profilaktyce stłuszczenia i marskości wątroby oraz nerek."
Więcej informacji szukaj pod linkiem
http://rozanski.li/2785/galeobdolon-luteum-hudson-gajowiec-zlty-w-praktycznej-fitoterapii/
Na ostatnim zdjęciu widnieje kolejna jasnota. I znów informacje zaczerpnięte od dr Różańskiego"Jasnota purpurowa to roślina lecznicza, zasobna w związki irydoidowe, flawonoidy, kwas chinowy, kwas hydroksycynamonowy, kwas kawowy i kwas chlorogenowy. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego, żółci oraz soku trzustkowego. Podnosi kwasowość soku żołądkowego, poprawiając trawienie białek. Dobry środek przeciwko dyspepsji i niedokwaśności żołądka. Działa również ochronnie na miąższ wątroby oraz silnie przeciwzapalnie. Hamuje rozwój bakterii i grzybów, działając bakteriobójczo i bakteriostatycznie (w przewodzie pokarmowym). Hamuje nadmierne krwawienia miesiączkowe, znosi białe upławy. Zmniejsza dolegliwości miesiączkowe, podobnie jak jasnota biała. Intrakt ze świeżego ziela jasnoty purpurowej działa wyraźnie uspokajająco i przeciwskurczowo. Zmniejsza napięcie mięśni szkieletowych, usuwa drżenie mięśni poprzecznie prążkowanych. 1 część świeżego ziela zalać 3 częściami gorącego alkoholu 40%, wytrawiać 7-14 dni, przefiltrować. Zażywać przy nerwicy i zdenerwowaniu 2 razy dziennie po 10-15 ml w 100 ml wody z miodem."
Hmmm.... to co robimy?
Ja bym ususzyła i ewentualnie trochę naleweczki - co by się nie denerwować w pracy:)

Udanych zbiorów życzy Ziołowy Smak Zdrowia:)

Emotikon smi

środa, 4 maja 2016

kontuzja

Niestety.... czasem musimy nagle zmieniać plany.
Coś, na co czekamy jest już prawie w zasięgu ręki i nagle...auć!!!
Tak właśnie się stało. Miał być spacer ziołowy, pielenie ogródka, zakładanie grządek warzywnych, warsztaty ziołowe....tak, miało tak być,
Jednak głupi wypadek z największym nożem w mojej kuchni pokrzyżował plany.
Ciach, auć, SOR, anatoksyna, 2 x znieczulenie, szwy, bandaże, zwolnienie.....
I już.
Po majówce.
A miało być tak pięknie.
Buuuu!!!!!
Odwołałam warsztaty i spacer ziołowy. Grządki też się same nie wypieliły.
Muszę pomyśleć nad nowymi terminami.
Dużo zdrowia życzy wszystkim Ziołowy Smak Zdrowia :)

wtorek, 26 kwietnia 2016

Dziki Obiad w MOS w Puławach

Ziołowy Smak Zdrowia brał czynny udział w akcji - "Wiem co jem" organizowanej już po raz kolejny w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Puławach.
Najpierw odbyło się losowanie, w którym przypadł dla nas OBIAD.
Jaki może być obiad? No jaki?
Oczywiście jeśli z Ziołowym Smakiem Zdrowia to tylko DZIKI.
Wykonaliśmy plakat:

fot. J.Gielecka

Postanowiliśmy wykonać danie o nazwie PASTA Z CHWASTA

Zgromadziliśmy potrzebne produkty:
makaron pełnoziarnisty penne,
oliwa z oliwek,
papryka czerwona,
papryka żółta,
seler naciowy,
cebula,
żółty ser,
 ziarna sezamu,
CHWASTY: podagrycznik, przytulia, kurdybanek, pokrzywa, krwawnik, czosnek-szczypior, mniszek liść oraz pączki kwiatowe.

Szczerze mówiąc....nie wiedziałam jak młodzież podejdzie do tematu. 
Ale przekazując chłopcom skład naszego pesto usłyszałam- noooo... to grubo będzie.
Od dłuższego czasu pokazuję młodzieży rośliny, opowiadam o nich, podpowiadam jak można je wykorzystać. Mamy też swój ogródek ziołowy w skrzynkach. A teraz zaistniała świetna okazja by pokazać coś więcej.

No to gotujemy!

fot. J.Gielecka

Daniel i Krzysiek dali z siebie wszystko, pokazali prawdziwy kunszt kucharski. Począwszy od właściwego przygotowania produktów (umówmy się...nie na co dzień jemy chwasty...), poprzez samo kucharzenie, piękne podanie, dopracowanie szczegółów estetycznych aż do posprzątania stanowisk. 

fot. J.Gielecka

fot. J.Gielecka

Wysoka komisja ocenia naszą pracę....

fot. J.Gielecka

Super chłopaki! Gratulacje!
Dodam tylko (bardzo skromnie), że wygraliśmy:)

fot. J.Gielecka

Pani Dyrektor poleciła tylko by zabezpieczyć sobie zapas papieru toaletowego...
Ale nikomu nic nie zaszkodziło. Toż to sama NATURA...

W tym miejscu pragnę podziękować Krysi z Niezłego Ziółka, która takim właśnie obiadem mnie poczęstowała w Ustrzykach Dolnych.
Dziękuję Krysiu za PASTĘ Z CHWASTA!
Pani Dyrektor dziękuję za udostępnienie fotografii.